Blog
W superopozycji
Kamil G.
Kamil G. Adept Słowa
10 obserwujących 308 notek 334932 odsłony
Kamil G., 17 lutego 2017 r.

Niech się PiS uczy kulturalnego języka

358 9 0 A A A

Międzynarodowe organizacje przekonują Komisję Europejską o potrzebie zdyscyplinowania Polski ze względu na postępowanie rządu PiS, który poniewiera praworządnymi normami cywilizacji zachodniej. Wobec zupełnie lekceważącej reakcji ze strony polskich władz na dotychczasowe zastrzeżenia organów unijnych Amnesty International, Human Rights Watch, Reporterzy bez Granic, FIDH oraz Open Society European Policy Institute w liście otwartym postulują konieczność ograniczenia praw naszego kraju we Wspólnocie, w myśl artykułu 7 Traktatu o UE. Tenże postulat wywołuje przewidywalne do bólu komentarze rodzimych mediów, które w zależności od asocjacji politycznych nie potrafią ukryć satysfakcji, że świat wciąż nie przepuszcza pisowcom, albo w histerycznym tonie obwieszczają kolejny atak Sorosa na Polskę.

Żadnej ze stron nie interesuje rozwiązanie bezpośredniego problemu, nadal chodzi o domową wojenkę, w której międzynarodowi arbitrzy mają tylko dostarczać amunicji. Opozycja posiłkuje się wsparciem z zagranicy, bowiem jest zupełnie bezsilna wobec brutalnej polityki PiS, a uznając demokrację za zagrożoną nie ma innego wyjścia, niż próbować bronić jej wszelkimi sposobami. Z drugiej strony jawna, wręcz bezwstydna intencja przywrócenia praworządności jedynie poprzez obalenie obecnego rządu utwierdza decydentów w przekonaniu, że naiwnością byłoby w czymkolwiek ustępować protestującym. Obie strony przedkładają więc nad kompromis konfrontację, z czego wynika paskudny, toporny język argumentacji. Opozycja i władza nie pozostają sobie dłużne w tej wymianie, aczkolwiek traci na niej przede wszystkim PiS.

Albowiem echa debaty publicznej docierające na Zachód, jeżąc włosy na głowie tamtejszym politykom skutkują także postrzeganiem formacji Kaczyńskiego jako prymitywnego agresora, a to dlatego, że dla reszty świata niuanse wewnętrznej sytuacji w Polsce są mało znane. Anty-poprawnych politycznie cytatów z prezesa i jego akolitów nie potrafi więc zagranica osadzić w kontekście zrozumiałym dla mieszkańców kraju nad Wisłą, uważając je za przejaw nacjonalistycznego szaleństwa. Ze względu na przyzwyczajenie do pewnych standardów dyskursu naprawdę obawia się o stan polskiej demokracji, kiedy na zgłaszane przez siebie wątpliwości otrzymuje aluzje do nazistowskich Niemiec, szyderstwa co do francuskich umiejętności posługiwania się widelcem, czy generalnie odpowiedzi utrzymanie w tonie – 'ponieważ jeszcze więcej macie za uszami, nie wtrącajcie nosa w nie swoje sprawy'.

PiS niestety zwraca się do zagranicy w pogardliwej formie, w jakiej utrzymuje kontakt ze swoim elektoratem, mimo że potrafiąc zadbać o cywilizowany język mógłby zaoszczędzić sobie (i Polsce) wiele z tej lawiny krytyki w zachodnich środkach masowego przekazu. Nie będąc jednak informowanymi w poważny ani kulturalny sposób, Komisja Europejska oraz organizacje zajmujące się prawami człowieka podejmują polski problem z adekwatną aktywnością. Nie można się dziwić, że poza granicami wywołujemy niepokój, jeśli nawet minister spraw zagranicznych polskiego rządu uprawia dyplomację głównie pod kątem krajowego podwórka. Niedawny wywiad wicepremiera Morawieckiego dla Deutsche Welle dokładnie wskazuje na istotę fatalnego błędu, który popełnia PiS chociaż zważywszy na ogólny charakter dotychczasowej komunikacji z zagranicą, stanowi mimo wszystko jaskółkę pozytywnych zmian w tym zakresie.

PiS oczywiście nie zaniecha totalnej taktyki na arenie krajowej, podobnie jak nie ma sensu podejrzewać opozycję o zdolność do kompromisu. W rodzimym kotle nadal będzie się gotować, ale dla Polski byłoby znacznie lepiej, aby odgłos bulgotania nie dochodził do uszu sojuszników. Niechby tylko rządzący zadbali o mowę artykułowaną i tylko w niej wykładali swoje racje przed światem; gładko i treściwie, nawet prosto – byle z kulturą. W przystępnym opakowaniu retorycznym można sprzedać nawet wielce podejrzaną zawartość, co jest podstawą rzemiosła politycznego. A skoro dobra zmiana oferuje ponoć same wspaniałości, tym większą niefrasobliwością owijać ją w populistyczny, agresywny bełkot i w takiej nieprzystępnej postaci ofiarowywać europejskim prominentom. Na dłuższą metę pogarda nigdy się nie opłaca, a nie ma żadnych podstaw, aby oczekiwać, że plugastwa mogą tam zostać potraktowane niczym muzyka dla uszu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Wpłaty na Range Rover'a, PayPal: gorzelanczykk@gmail.com

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Polityka